Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi informacjami dotyczącymi Cyfrowego Polsatu i spółek zależnych. Zapisz się do bezpłatnego newslettera serwisu cyfrowypolsatnews.pl.

Kontakt

Warto odwiedzić

Twitter

Facebook

INCYDENT PRZED SIEDZIBĄ TV REPUBLIKA. WEZWANO POLICJĘ NA EKIPĘ POLSAT NEWSDrukuj

Polsat News (HD)
Piotr Witwicki na swoim profilu na Facebooku zrelacjonował wczorajszy incydent przed siedzibą TV Republika, której gościem był Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości. Reporter Polsat News wraz z operatorem czekali na przyjazd polityka, by zadać mu kilka pytań.

Na teren budynku ekipę Polsat News wpuściła ochrona. "Wczoraj gościem TV Republika był Jarosław Kaczyński. Pojechałem z kamerą Polsatu przed wejście do stacji z nadzieją, że może uda się go nagrać. Na miejscu wchodząc do budynku w którym znajduje się też kilka innych instytucji przywitałem się z ochroną i poinformowałem po co przyjechaliśmy. Wpuszczono nas na parking i czekaliśmy na przyjazd Jarosława Kaczyńskiego." - relacjonuje Witwicki.

Jak czytamy dalej "od razu z budynku wyszli przedstawiciele TV Republika, którzy poinformowali nas o tym, że mamy opuścić teren i wezwali ochronę. Ochrona stwierdziła, że możemy być w tym miejscu i nie może nas wyprosić z parkingu póki po prostu sobie stoimy z operatorem i w dodatku niespecjalnie robimy coś złego. W tej sytuacji TV Republika wezwała policję, którą poinformowano, że nie wiadomo kim jesteśmy i nasza obecność może być niebezpieczna. Nie było wiadomo kim jesteśmy choć przyjechaliśmy służbowym oznakowanym autem, miałem w ręku mikrofon Polsatu, wszystkim się przedstawiałem i mówiłem skąd jestem, a dziennikarze z którymi rozmawiałem w jakiejś części po prostu mnie kojarzą. W tym czasie przyjechał Jarosław Kaczyński i nie odpowiedział na pytania, które mu zadawałem. Moja praca się skończyła. Porozmawialiśmy jeszcze z policją, która była dość mocno rozbawiona skałą problemu jaką się zajmują. Przyszedł też pan z ochrony, który powiedział, że rozmawiał z administratorem i w zasadzie, to jakbyśmy chcieli, to możemy dalej być."

"W tej sprawie ciekawe jest w zasadzie jedno. Ci sami dziennikarze, którzy przepędzali nas, wzywali ochronę i policję sami stoją często przed Radiem Zet, Polsatem, TVN czy Telewizją Publiczną, by nagrać polityków. I mam nadzieję, że nigdy nikt ich nie będzie przepędzał, bo to naprawdę byłoby nie fair. W końcu wszyscy jesteśmy dziennikarzami, w jakiejś części się znamy i przynajmniej dotąd zawsze sobie pomagaliśmy" - kończy Piotr Witwicki.
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Nick:

Kod potwierdzający:
Kod potwierdzający